Początek sezonu

Przed wami arcydzieło godne nagrody literackiej. Powstało w chwili mentalno-literackiego uniesienia. Jest opowieścią o 3 osobach z pasją. Pogoda w ciągu kilku godzin zweryfikowała ich plany na weekend, ale nie poddali się, walczyli do niedzieli. Zapraszam do lektury.

Start
W piątek włącza się gorąca linia. Jak jedziemy? Mamy kilka opcji. Każdy z nas ma auto. Marcin najlepsze i niestety najmniejsze. W tygodniu rzuciłem hasło – „Mogę pożyczyć dużą trumnę na dach”. Chłopaki nie wierzą, że się upakujemy. Jako, że baza wypadowa jest u mnie to pada decyzja, że przyjadą autem Marcina. Jak nie damy rady to jedziemy moim. Trumna okazała się niezwykle pojemna. Zmieściły się do niej 3 pary nart, deska, 2 pary butów narciarskich i jedne snowboardowe oraz kaski. Wszystko gotowe. Jadziem!

Droga
W Warszawie temperatura 0st. Celcujsza. Ruszamy na S8 i na węźle Wiskitki odbijamy na Katowicką. Droga przyjemna i szybka. Marcin poucza nas, że mogliśmy normalnie przez Janki, ale szybko mu z Kamilem wytłumaczyliśmy, że tak może i dłużej, ale za to przyjemniej i ekonomiczniej. Reszta droga spokojna. Temperatura w okolicach Radomska to już 3st. Celcujsza. Niedobrze. Zbliżamy się do Siewierza i klops. Suszarka, Policja, 121 na 70, propozycja – 500zł i 8 punktów, ustalenia – 300zł i 8 punktów. Gdy byłem spisywany to w międzyczasie w locie łapali innego pirata. Policjant wyskoczył na jezdnie jak poparzony a zatrzymywany kierowca tak awaryjnie hamował, że na pewno stworzył spore zagrożenie na drodze. Ale czego się nie robi żeby złapać pirata. Ruszamy dalej. Okolice Katowic i 5st. Celcjusza i tak już zostało. Około 9 jesteśmy na Czantorii.

Przygotowanie do nartowania
Wysypujemy się z auta i przebieramy. Techniki przeróżne. Stopy na butach, stopy na koszulce, lub stopy na kocu z auta. Kombinacja norweska jak się ubrać żeby się nie uwalić we wszechobecnym syfie, który zalega na parkingu. Udało się. Sprzęt wypakowany. Każdy na nowym. Marcin na Slalomonach Salomonach XT 850, Kamil na RTM`ach, ja na Raven TTT Rocker. Samie rókiery. Szybkie spojrzenie na górę. Ludzi mało. Stok wydaje się ok. Ruszamy do wyciągu.

Nartowanie
Nie będę tu nic pisał. Wszystko zobaczycie na filmie.

Sobotni wieczór
Zjeżdzamy z Czanto, robimy zakupy w spożywczym i uderzamy na Palenicę do knajpy. I tu kolejna skucha. Zmiana właściciela. Klimatu brak. Żarcie fatalne. Zjadamy średni żurek, spijamy po piwku i zmieniamy lokal. Wbijamy do Karczmy Jaszowianka. Odwiedziliśmy ją kilka lat temu gdy zaczynała. Zapowiadała się dobrze. W tej chwili jest nawet bardzo dobrze. Szybka obsługa. Fajny klimat. Dobre i w miarę tanie jedzenie. Resztę wieczoru spędzamy w przyjemnej jadalni w Sarence. Piwko, szwedzki stół i internet.

Niedziela
Ranek przyjemny. Spojrzenie na Czantorię dodaje sił. Wschodzące słońce pięknie pada na stok. Samochód delikatnie zmrożony. Decyzja – wracamy dzisiaj. Pogoda nas nie lubi i pewnie się zepsuje. Pierwsze 2 godziny na stoku to poezja. Niezły sztruks i mało człowieków. Sporo amatorów, którym stok daje nieźle w kość. My nie mamy problemu. Tniemy, szatkujemy, przecinamy, krajamy, płatamy i wycinamy ratrakowy ślad. Jest dobrze nawet za dobrze. Czujemy niepokój. Coś nie tak. Jest zbyt pięknie. Po kilku chwilach wszystko wraca do normy. Zaczyna padać deszcz, słońce chowa się za chmurami a szczyt Czantorii pokrywa się mgłą. Swojskie klimaty. Kończymy jazdę około 15.

Powrót
Droga powrotna nieprzyjemna. Deszcz, miejscami mgła i ciemno. W międzyczasie zjadamy u Grzesia dobry obiad. W domu jesteśmy około 20. Zmęczeni ale szczęśliwi wracamy do domów. Ja w całym pośpiechu zostawiam kask w aucie Marcina. Odbiorę w święta. Lubimy się wozić…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s